Kończy właśnie trzy lata, a jego flagowa wystawa „Artificial Dreams” wciąż się zmienia: część jej snów współtworzą goście.
Sercem muzeum jest „Artificial Dreams” – 15 instalacji, w których technoutopia przeplata się z cyberpunkową wizją przyszłości. Wystawa zabiera w podróż przez cyfrowe sny i halucynacje technologii, czyli przez świat, jaki mogłaby sobie wyobrazić maszyna. Goście nie są tu tylko widzami: część instalacji reaguje na ruch, gest albo dotyk. W SIMULATION tysiące cyfrowych ryb odpowiada na ruch ciała i dłoni, a w INFINITY WELL przechodzi się po szklanej tafli nad iluzją nieskończonej głębi. W BIOMIMESIS stoją cztery drzewa wydrukowane w 3D, zaprojektowane za pomocą algorytmów naśladujących wzrost w naturze – wystarczy zbliżyć do nich rękę, nie dotykając pnia, by odpowiedziały światłem i dźwiękiem. Na ekranie P.AI.NT maszyna w czasie rzeczywistym zamienia kilka linii narysowanych palcem w obraz science fiction. W FAKE.EXE można zobaczyć w lustrze własne odbicie z twarzą wybranej gwiazdy – to zabawa, która skłania do pytania, jak łatwo dziś podrobić rzeczywistość. A to dopiero początek.
Muzykę do instalacji skomponowali m.in. Wojtek Urbański i Łukasz „Szatt” Palkiewicz.

Rok w Melt Museum
Zima w Melt Museum w tym roku dopisała, szczególnie w czasie ferii. Podczas zimowego dnia otwartego blisko 150 wychowanków domów dziecka z Warszawy i okolic zwiedzało muzeum bezpłatnie i bez pośpiechu – eksponatów wolno było dotykać, a ciszy nikt nie wymagał. „Dzieci zasługują na chwilę, w której świat reaguje na nie, a nie odwrotnie” – mówił wtedy Grzegorz Jękot, prezes Melt Museum.
Wiosną Melt Museum zamieniło się w las. Multisensoryczną wystawę „10 milionów drzew” przygotowano z Żywcem Zdrój z okazji dziesięciomilionowego drzewa, które marka sadzi w tym roku. Goście czuli zapach lasu, słyszeli dźwięki roślin i zaglądali do wnętrza pnia, a przewodnikiem był buk – dopasowywał opowieść do każdego z nich i mówił głosem stworzonym na podstawie nagrań Zbigniewa Konopki. Wstęp był bezpłatny, a z powodu dużego zainteresowania wystawę przedłużono. Leśną opowieść można było poznać także w Noc Muzeów.
Do muzeów chodzimy chętnie – według GUS w 2025 roku polskie muzea odwiedziło 46,2 mln osób, o 4,2% więcej niż rok wcześniej. Coraz częściej chcemy w nich jednak nie tylko oglądać, ale przeżywać. W Melt Museum widać to wyraźnie: w tegoroczne wakacje muzeum odwiedziło blisko 30% więcej gości niż rok wcześniej.
W tym roku zmieniła się też okolica. Plac Powstańców Warszawy, przy którym mieści się muzeum, przeszedł metamorfozę w ramach programu Nowe Centrum Warszawy: pojawiło się na nim blisko 60 drzew i około 14 tysięcy roślin. Po wyjściu z cyfrowego snu goście trafiają dziś prosto w zieleń.
Trzy lata w liczbach
- ok. 300 000 gości od otwarcia,
- 15 instalacji w „Artificial Dreams”,
- ponad 3000 recenzji w Google, z ogólną oceną 4.5.
„Kiedy zaczynaliśmy, o muzeach immersyjnych w Polsce prawie nikt jeszcze nie mówił. Dziś widzimy, że ludzie nie chcą już biernie oglądać – chcą współtworzyć to, co przeżywają. Przez te trzy lata najwięcej nauczyli nas goście. Dlatego muzeum ciągle się zmienia: dokładamy nowe instalacje, otwieramy kolejne wystawy czasowe i szukamy historii, które poruszą następnych zwiedzających” – mówi Grzegorz Jękot, prezes i współzałożyciel Melt Museum.
„Od początku nie chcieliśmy robić wystawy o sztucznej inteligencji. Chcieliśmy zapytać, o czym mogłaby śnić maszyna, i pozwolić gościom wejść do tego snu. Po trzech latach wiemy, że te sny są najciekawsze wtedy, gdy ktoś w nie wkracza: wyciąga rękę do drzewa w BIOMIMESIS albo prowadzi dłonią ławicę ryb. Maszyna nie musi udawać człowieka, żeby go poruszyć” – mówi Kuba Matyka, współzałożyciel Melt Museum.











